
to co widać z tyłu, to nie żaden szykujący się do ataku potwór, tylko...
prawdziwy mobilny SZALIK! no tak, przyszła prawdziwa Zima, a nie-polarnym niedźwiedziom, zwłaszcza tym cierpiącym na bezsenność, wcale nie jest łatwo.

Antosia powędrowała już do mojej ulubionej Mikołowiczanki(: i mam nadzieję, że dobrze się tam sprawuje.
PS. jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia, ale zwalmy całą winę na zimowo-chłodne światło i takie tam.

ooooch, mojemu Ambrożemu też by się szalik przydał. chyba mu taki u Ciebie zamówię (;
OdpowiedzUsuńFija, wyróżnienie! łap! (:
OdpowiedzUsuńAntonina ma się bardzo dobrze, a szalik chroni ja przed tymi ciągłymi powrotami zimy./Obie mamy nadzieję, że imię nie ma nic wspólnego z pewnym Antonim;-)
OdpowiedzUsuń