
i jeszcze raz:

ich przygotowanie zajęło mi pół wczorajszego dnia. najpierw kandyzowanie, suszenie w piekarniku, ostudzanie aż w końcu maczanie w gorzkiej czekoladzie! nabiegałam się z nimi, ale było warto bo smakują o niebo lepiej niż wyglądają.
pojutrze te pyszności polecą aż do Szkocji,
a dziś cieszą się ze zmiany właściciela(:
suszenie? hm, dziwne. ale wierzę na słowo, że pyszne. mam nadzieję, że kiedyś uda mi się takowych spróbować (;
OdpowiedzUsuńa tak poza tym to w Btmiu mam dla Was (dla Fi i Bo) małe świąteczne drobiazgi (modelinowe). niestety przed świętami miałam taki zawrót głowy, że nie miałam kiedy się nimi zająć. chcecie czekać do kolejnych świąt, czy umówimy się na odbiór osobisty? mogę też pocztą wysłać (;
Pomarańcze wyglądają super, z chęcią bym spróbowała. Ale raczej zjeść niż zrobić:)
OdpowiedzUsuń